Blog4Women.pl

Blog o modzie, zdrowiu, urodzie, rodzinie i trendach.

Intymność

Czy otyłość może być podniecająca?

Nie brakuje wielbicieli i wielbicielek „misiowatej” sylwetki. Jeżeli osoba jest wysportowana, silna i rozciągnięta, to niewielki brzuszek czy krągłe biodra nie obniżają atrakcyjności seksualnej i sprawności łóżkowej. Sprawa staje się poważniejsza, gdy mamy do czynienia ze znaczną nadwagą. Natomiast strefę choroby wkraczamy w momencie, gdy jeden z partnerów zaczyna wykazywać objawy obsesji na punkcie fałd tłuszczu swojej kochanki lub kochanka.

Na początek odrobina teorii, czyli rozróżnienie pomiędzy fascynacją pełnymi kształtami a chorobliwą skłonnością do partnerów ze znaczną nadwagą.

Czym jest feederyzm?

Z badań CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej), opublikowanych w 2019 r. w raporcie pt. „Czy Polacy mają problem z nadwagą?” wynika, że aż 60 procent populacji nad Wisłą waży trochę lub dużo za dużo. W tym kontekście pytanie o to, czy otyłość może być podniecająca, staje się coraz bardziej retoryczne. Będziemy musieli przyzwyczaić się do tłuszczyku u siebie i partnerów. Jednak nie brakuje osób, dla których krągłości są bardzo sexy. I nie ma nic złego w tym, że kręci nas pulchne ciało partnera czy partnerki. Jednak specjalista reprezentujący sexshop online Afrodyta podkreśla, że istnieje granica pomiędzy skłonnością a chorobliwą fascynacją: – Tak zostaliśmy zaprogramowani przez naturę, że obfite kształty kojarzą się nam się z dostatkiem i płodnością. Przez całe wieki lekka nadwaga była postrzegana jako przejaw zdrowia, a przy tym symbol zasobności i pozycji społecznej. Nie jest to groźne do momentu, w którym przyjemność czerpana z seksu z puszystym partnerem zamienia się w koncentrację na zewnętrznych atrybutach otyłości. To moment, w którym partner przestaje liczyć się jako osoba, a zaczyna niezdrowa fascynacja jego nadwagą. Ten rodzaj fetyszyzmu to feederyzm, który objawia się nie tylko w poszukiwaniu otyłych partnerek, ale także ich celowym tuczeniu.

W krajach afrykańskich zjawisko tuczenia kobiet jest powszechnie znane. W niektórych wspólnotach zmusza się do zjadania nadmiernych porcji jedzenia już kilkuletnie dziewczynki. Celem jest osiągnięcie monstrualnych rozmiarów ciała, które uważane są za wyjątkowo podniecające. Feedersi (dokarmiacze) uwielbiają fałdy tłuszczu, rozstępy, nieproporcjonalnie duże pośladki lub piersi. Czerpią przyjemność nie tylko z oglądania bujnych damskich kształtów, ale też z karmienia partnerek, z obserwowania ich w trakcie spożywania posiłków.

Kobiety, które godzą się na tuczenie, dają sobie wmówić, że znaczne przybranie na wadze czyni je atrakcyjnymi. Wypierają fakt, że spożywanie nadmiernych ilości wysokoenergetycznych, słodkich i tłustych pokarmów może doprowadzić do poważnego uszczerbku na zdrowiu. Jeżeli partner nie tylko akceptuje, ale wręcz wydaje się zafascynowany obfitymi kształtami partnerki, nie ma w tym nic złego. Jeżeli jednak nastaje na zwiększanie wagi albo grozi odejściem, gdy kobieta zamierza się odchudzać, to sygnał, że możemy mieć do czynienia z poważnym zaburzeniem seksualnym. W takiej sytuacji najlepiej udać się po poradę do specjalisty – dietetyka lub seksuologa.

Feederyzm nie dotyczy wyłącznie kultur tradycyjnych – zdarza się również w krajach wysokorozwiniętych. Osoby zainteresowane tematem mogą obejrzeć dostępny w sieci dokument „Fat Girls and Feeders”. To seria wywiadów z kobietami o chorobliwie obfitych kształtach i ich partnerach-dokarmiaczach.

Jak kochać się z nadwagą?

Nadmiar tkanki tłuszczowej to nie tylko wzrost ryzyka wystąpienia poważnych chorób układu krążenia czy pokarmowego, ale także problemy z uprawianiem seksu. Kochankowie z wyraźną nadwagą nie mogą korzystać ze wszystkich pozycji seksualnych. Jeżeli nadmierna waga dotyczy partnerki, to odpadają wszystkie układy na stojąco. Problemem staje się też uprawianie seksu na jeźdźca. Pozycja ta będzie bardzo przydatna w przypadku par, w których to partner ma znaczną wagę: lekkiej partnerce będzie znacznie łatwiej uprawiać seks, gdy usiądzie na partnerze, zamiast położyć się pod nim.

Jeżeli otyłość dotyczy obojga partnerów, a ich BMI znacznie przekracza 30 punktów, to nawet klasyczna pozycja misjonarska może być sporym wyzwaniem. Seks z nadwagą w jakimkolwiek układzie nie jest wykluczony, jednak pod warunkiem, że jesteśmy silni i wygimnastykowani. A z kulturą fizyczną też nie zawsze jest tak dobrze, jakbyśmy chcieli.

Najbardziej polecaną, najwygodniejszą pozycją dla kochanków o znacznej wadze jest układ na boku (inaczej na łyżeczki): partnerzy leżą na tym samym boku, w tym samym układzie ciała. To bardzo intymna pozycja, bo pozwala na przytulanie się całym ciałem, a jednocześnie spokojną penetrację od tyłu, która nie wymaga większego wysiłku. Nadaje się doskonale zarówno do seksu waginalnego, jak i analnego.

Czy otyłość wyklucza seks analny?

Można spotkać się z obiegowym przekonaniem, że znaczna otyłość może być problemem przy seksie analnym. To po części prawda: kłopoty są takie same jak przy seksie waginalnym, czyli wynikające z ogólnie mniejszej sprawności fizycznej. Natomiast technicznie nadmierna waga nie ma wpływu na możliwość penetracji analnej. Możemy też stosować analne zabawki: korki, sondy czy dilda.

Mitem jest twierdzenie, że seks analny może być niemożliwy ze względu na problemy gastryczne osób otyłych. Faktem jest, że osoby z nadwagą, mające skłonność do nadmiernego objadania się, narażone są na większe ryzyko wystąpienia zaparć czy biegunek. Otyłości towarzyszy podwyższona skłonność do występowania żylaków odbytu, czyli hemoroidów. Większe ryzyko nie oznacza, że każda osoba otyła ma problem z hemoroidami czy innymi schorzeniami końcowych odcinków układu pokarmowego.

Podsumowując: pełne ciało kobiece i męskie może być silnie podniecające. Jeżeli jednak partner zachęca nas do podnoszenia wagi i reaguje nerwowo na chęć przejścia na dietę, to znak, że może dziać się coś niedobrego. W takiej sytuacji najlepiej zwrócić się o pomoc do specjalisty.